Kingpin Best Deals

Czy zakupy wyleczyły jesienną depresję, czyli krótkie recki kosmetyczne…

Kolejny wpis z cyklu „nadrabiam” zaległe recenzje. Miałam oceniać każdy produkt w oddzielnym wpisie, ale … no nie chce mi się 😉 , przepraszam. I do razu przechodzimy do meritum:

dzis1

  • zestaw spa do rąk (peeling, maska, krem) Argan Gold od Mincer Pharma – zestaw produktów zawierających ARGAN + Kuleczki jojoba + B5 + Kompleks olejków, Avocado-Winogronowy-Oliwkowy-Abysyński-Jojoba:

Cały zestaw kosztował około 20 zł, co moim zdaniem jest bardzo dużą zaletą – nawet gdyby nie był spektakularny w działaniu, to tyle kosztuje przyzwoity krem do rąk, a tu dostajemy 3 pełnowymiarowe produkty. Testowałam cały zestaw – najpierw peeling, potem krem, a na noc maska. Sprawdziło się nieźle.

  1. Peeling jest dość delikatny, ale zdecydowanie skuteczny – po zastosowaniu dłonie są wyraźnie gładsze.
  2. Krem do rąk – przyjemnie pachnie i szybko się wchłania. nie zostawia tłustego filmu na dłoniach.
  3. Maska do rąk –  nieco cięższa niż krem, ale bardzo przyjemna. Moja uwaga krytyczna dotycząca maski, a właściwie zestawu, to brak bawełnianych rękawiczek w pudełku – producent zaleca stosowanie jej właśnie z nimi, na noc, a przecież nie każdy ma je w domu… Ja mam, ale … 😉

Ogólnie –  zestaw godny polecenia – bardzo porządne, ale niedrogie produkty, wygładzające i nawilżające dłonie.

  • korektor 2 w 1 – Eveline Art Scenic

Korektor w płynie, do nakładania aplikatorem. Wg producenta „idealnie koryguje niedoskonałości, dając efekt nieskazitelnej i promiennej cery. Zapewnia ekstremalną trwałość i niezawodną odporność”.

Używałam go do maskowania cieni pod oczami (tak, pierwszy raz w życiu zaczynam je mieć 🙁 ) oraz do wyrównywania kolorytu/modelowania twarzy i maskowania pojedynczych wyprysków. Pod oczami sprawdził się genialnie – rozjaśnił i zamaskował. Dobrze działa też jako korektor do modelowania. Nieszczególnie zakrywa wypryski, nie daje pełnego krycia w tym wypadku. Nakładanie aplikatorem jest bardzo wygodne – robię malutką „paćkę” i wklepuję – znacznie lepsze niż tubeczka, moim zdaniem, m.in. dlatego, że można oszczędnie nakładać. U mnie korektor dawał trwały efekt mimo, iż zazwyczaj nie zapudrowuję makijażu.

Korektor mi się podoba, spełnia swoje zadanie. Z czystym sumieniem polecam, szczególnie, że to kolejny w tej recenzji niedrogi produkt – bez promocji kosztuje ok. 12 zł.

  • Eveline Advance Volumiere – serum do rzęs 3 w 1

Serum kupiłam do testów, mimo iż w Internecie aż roi się od niepochlebnych opinii. Zdecydowałam się na wypróbowanie go, bo kosztuje jedyne 11 zł, a nie 100, czy więcej, tak jak wiele ogromnie polecanych produktów tego typu. Uznałam, że 11 zł to nie majątek, nawet gdyby nic nie robił – dużej straty nie będzie 🙂 .

Zaczęłam testować na początku września, więc mam już co recenzować. I od razu ogromne przeprosiny – zabierając się do testowania nie wpadłam (o, ja bezmyślna!) na to, na co wpadło kilka blogerek, a ja znalazłam znacznie później… Nie przyszło mi do głowy, żeby zrobić zdjęcia przed, z kartką papieru w kratkę. Więc nie będzie niestety dobrego porównania stanu „przed” i „po”, musicie mi uwierzyć na słowo, za co ogromnie przepraszam. Mam natomiast zdjęcia rzęs bez serum, z serum i z tuszem na serum.

Czy się sprawdził? Jako serum „naporost” mnie (o dziwo!) się sprawdził. OK, nie mam jeszcze (i sądzę, że mieć nie będę) rzęs do nieba, ale zauważyłam ich wydłużenie (oceniam na jakieś 2 mm) oraz – co dla mnie ważniejsze – ich wyrównanie. Przed rozpoczęciem kuracji miałam (zwłaszcza na dolnej powiece) „niedobory” w rzęsach oraz miejsca, w których rzęsy były krótsze od pozostałych. Teraz już tego nie ma, wszystkie rzęsy są równej długości, a „łyse miejsca” zniknęły zastąpione brakującymi wcześniej rzęskami.

Serum można używać jako odżywki (np. na noc), ale również jako podkładu ożywczego pod tusz. W tym drugim wariancie u mnie nie sprawdził się za bardzo, ale ja nie lubię mocno wytuszowanych rzęs, a taki rezultat osiągamy z serum pod tuszem. Sądzę, że innym Paniom się ten efekt spodoba – rzęsy malowane „na serum”, są dłuższe i gęściejsze.

Summa summarum – bardzo fajny, niedrogi produkt, który wbrew opiniom różnych internautek – DZIAŁA 🙂 . Ja polecam!

  • róż oraz cień od Paese

Muszę zacząć od przeprosin, ale cienia (ładny odcień szarości) nie zrecenzuję. Nie maluję oczu, więc od razu oddałam go mojej Z. Jeśli uzna ona, że chce coś powiedzieć na temat cienia, to post zostanie uzupełniony o jej opinię. Ja zaś skupię się na różu z olejkiem arganowym od Paese.

Róż był dla mnie zaskoczeniem – kupiłam go, bo mój poprzedni właśnie się kończył i potrzebowałam czegoś na szybko. Róż jest w średnio wygodnym (bo odkręcanym) pudełeczku. I to jest chyba jedyna jego wada 🙂 . Poza tym – absolutny hit – piękny, bardzo naturalny kolor, niezbyt mocna pigmentacja, co powoduje, że niezwykle łatwo go stopniować i naprawdę nie da się go nadużyć 🙂 . A na dodatek – cudownie pachnie! Jest stosunkowo przystępny cenowo, kosztuje ok. 20 zł, więc nie czyni dużej szkody w portfelu.  Dla mnie bomba, od teraz będę mieć róż Paese na stałe w swoje kosmetyczce!

  • wazelina od Ziai

Wazelina, jak wazelina 😉 – gęsta, biała, bezzapachowa. Bardzo niedroga, bo opakowanie kosztuje CAŁE 3 zł 😉 . Opakowanie ma niezbyt wygodne – wieczko ciężko się zdejmuje, lepsze byłoby odchylane, ale nie będę się czepiać za 3 zł. Poza tym – jak to wazelina – świetna jako maska na skórki przy paznokciach, niezła jako krem/maska do rąk i stóp, na noc. Reasumując – dobry zakup.

  • gąbeczki do makijażu InterVion

Gąbeczki bardzo szybko wylądowały u Z. kupiłam, żeby sprawdzić czy może coś się zmieniło i będę się umiała malować gąbeczkami zamiast dłońmi, ale nie … nic się nie zmieniło. Nie potrafię ich używać, niewygodnie mi, wole dłońmi. Ale nie wynika to z tego, że gąbeczki były niedobre, tylko z tego, że ja wolę bez… Z. zaś lubi się z gąbeczkami i nie zgłaszała uwag krytycznych dotychczas… zatem – gąbeczki oceniam neutralnie – jak ktoś lubi, to zapewne są fajne 🙂 , bo mięciutkie, nie za duże, nie za małe, ale mnie się nie sprawdziły i ie przekonały mnie do zmiany sposobu nakładania podkładu.

  • Le Petit Marseilles to próbka z drogerii, rozdają przy zakupach, nie będzie opiniowana, bo już wisi recka żelu 🙂

 

A czy zakupy wyleczyły jesienną depresję? W momencie kiedy je zrobiłam – ZDECYDOWANIE TAK 😀 .

Znacznie to lepsze niż czekolada 😉

Kingpin Best Deals

Author: slightlyGEEK.pl

Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 + nine =

%d bloggers like this: