Kingpin Best Deals

Moje zimowe czytadła – 4 razy TAK!

To będzie pierwszy książkowy wpis na blogu. Ale nie spodziewajcie się wypaśnych recenzji – nie jestem krytykiem literackim. Nie znajdziecie tu analizy tekstu, stylu, fabuły, nie będzie krytyki… bedzie po krótce o tym o czym ksiązka jest (bez spoilerów) i o tym czy podobała mi się…

Takie moje książkowe „must read” bądź „nie brać do rąk” 😉

Co zatem ostatnio czytałam i czy mi się…?

W grudniu pokazywałam Wam, że w czytaniu będą:

  • Ken Follett – trylogia „Stulecie”
  • Andy Weir – „Marsjanin”

do tego doszły również moje prezenty bożonarodzeniowe, czyli:

  • Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai (t. IV)
  • Andrzej Pilipiuk – Zaginiona.

Jak widać, poza Follett-em lista zawiera w sobie wyłącznie pozycje z kategorii fantastyka ;-). Kto mnie zna, bądź czytuje blog, wie czemu 🙂 . Kocham fantastykę, wszelkiej maści i autoramentu, mam ogromną jej kolekcję i to moja ulubiona kategoria do czytania… Nie dziwota więc, że na liście takie, a nie inne książki.

A skąd wobec tego Follett?

Stąd, że czasem (tak, czasem, nie za często, bo jednak najbardziej relaksuję się przy space operach i innych „bajkach dla dorosłych”) zdarza mi się jednak wziąć do ręki coś w innym gatunku. Bywają to kryminały, lubię też sagi, czy powieści historyczne bądź przygodowe…

I do jednej z tych kategorii zaliczamy trylogię „Stulecie” Folleta (Upadek gigantów, Zima, Krawędź wieczności) – to saga, z pewnością ciut inna, bardziej współczesna niż klasyka w rodzaju Rodu Forsytha czy Palliser-ów, ale saga, czyli opowieść o losach rodziny – a w tym wypadku 5-ciu rodzin: amerykańskiej, niemieckiej, rosyjskiej, angielskiej i walijskiej.

„Stulecie” przeczytałam z przyjemnością, czyta się ją lekko, bohaterowie są dość sympatyczni, losy rodzin ciekawe. Losy rodzin obejmują właśne 100 lat – od pierwszej wojny światowej aż po czasy niemal współczesne… Bardzo fajne czytadło, a jednocześnie całkiem niezła ściągawka z najważniejszych wydarzeń historii światowej ostatnich stu lat. Znajdziemy tu nawet polski akcent…

Stulecie” nie znajdzie się na mojej liście absolutnych „must read”, ale podobało mi się bardzo i zdecydowanie polecam.

A teraz pora na całą resztę, czyli moje 3 ostatnie czytadła fantastyczne. Fantastyczne z gatunku i (według mnie) – jakości 😀

Na pierwszy ogień – Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai (t. IV)

Książka, na którą czekałam dość długo. Wyszła już jakis czas temu, ale nie kupowałam jej, z oszczędności, czekając na „okazję”, aby dostać ją w prezencie. Książka, która na forach internetowych wzbudza spore emocje. Czemu? Bo wiele osób zarzuca autorowi, że w 4 już (a właściwie 7-mym, licząc oryginalną trylogię „Achaja”, której „Pomnik” jest dość luźną kontynuacją) tomie „ciagnie flaka”, nie posuwa akcji na przód, naciaga wydarzenia i rzeczywistość…

Być może „krytycy” mają rację… być może wydarzenia i rzeczywistość są naciagane, nie zawsze spójne… być może… Ale ja i tak KOCHAM Achaję i uwielbiam też „Pomnik”. I choć wkurzam się za każdym razem gdy książka się kończy, a ja nie wiem co dalej, to z drugiej strony bardzo cieszę się, że będzie kolejny tom. I nie przeszkadzało mi właściwie to, że akcja 4-tego tomu nie popędziła bystro na przód. Bo to co zostało napisane na 753 stronach mojego wydania podobało mi się… i podobało mi się jak zostało napisane…

Gorąco polecam, całość „Achai” i „Pomnika”, to jedno z moich „must read”, dla wielbicieli fantastyki! Uwaga – pozycja niekoniecznie (jak cała „Achaja”) dla bardzo młodej młodzieży, z uwagi na … dialogi  😉

Moje kolejne czytadło – Andrzej Pilipiuk – Zaginiona

Kolejna książka na którą długo czekałam. Ale nie w sensie „niekupowania” jej.

„Zaginiona” to zaskoczenie, niespodziewana kontynuacja losów bohaterek, które znałam ze znacznie wcześniejszego cyklu „Kuzynki Kruszewskie„… Cyklu, który od wielu lat uważałam za zakończony i nie mający szans na kontynuację… A jednak … 🙂

Zaginiona, to nie tyle powieść, co dwa opowiadania. Trzymające poziom poprzednich pozycji z cyklu, bardzo sympatyczne, bardzo klimatyczne… dokładnie takie jakie lubię, Pilipiuk nie zawiódł i tym razem 🙂 . Jeśli ktoś szuka magii, w szarawym, nostalgicznym klimacie, z odrobiną historii w tle – nie zawiedzie się.

Polecam (również dla młodzieży) i dodaję do własnej listy „must read” (jak zreszta całego Pilipiuka).

I na koniec „Marsjanin Weira.

Marsjanina wygrałam w konkursie książkowym, w którym nagrodą była ta właśnie książka oraz hełm kosmonauty i plakat. Hełm okazał się totalnym niewypałem i rozczarowaniem, ale na szczęście w komplecie była książka…

Poleżała trochę, poczekała na swoją kolej, aż w końcu, w tym tygodniu sięgnęłam po nią… Sięgnęłam … i „umarłam” 😀 . Przeczytałam jednym tchem, w 1 ieczór i bardzo ubolewam nad tym, że tak szybko mi poszło… Książka jest REWELACYJNA! Fajna fabuła, świetnie „skonstruowany” bohater, rewelacyjne dialogi, a właściwie głównie monologi…

Pozycja „must read” dla każdego wielbiciela opowieści science-fiction, odświeżająco inna niż wiekszość wydawanych w ostatnim czasie pozycji – nie znajdziecie tu ani agresywnych obcych, ani kosmicznych bitwew. Znajdziecie za to sporo humoru i dużą dawkę optymizmu. Nie będę pisać o czym jest Marsjanin… nie chcę nikomu spoilować.

Napiszę tylko, że według mnie to pozycja, którą każdy wielbiciel SF musi przeczytać… i chyba nie tylko ja mam takie zdanie, bo już wiadomo, że na podstawie tej książki nakręcony będzie film, który reżyseruje Ridley Scott! Nic dodać, nic ująć 😀 .

Marsjanin Andy Weir-a - więcej info: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/235716/marsjanin

Marsjanin Andy Weir-a – więcej info: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/235716/marsjanin

Kingpin Best Deals

Author: slightlyGEEK.pl

Share This Post On

6 komentarzy

  1. Follett to jest super „zimowe-czytadło”, ale świetnie sprawdza się też na wakacjach 🙂 Dużo, duzo czytania ale jednocześnie zero nudy bo ciągle są jakies zwroty akcji. I może nie jest to wybitna literatura, ale nie zawsze wymagamy przecież od książek aby były wybitną literaturą, prawda?
    PZDR

    Post a Reply
    • Ja raczej rzadko wymagam, żeby było „wybitne” 🙂
      Wolę „czytalne”, z fajną historią i ciekawymi bohaterami… czytam dla rozrywki przede wszystkim, aby przenieść się w inny świat, oderwać od rzeczywistości… i do tego Follett nadaje się bardzo dobrze 🙂

      Post a Reply
    • Nie każdemu pasuje… mnie zdecydowanie… ale „fantasy” – to takie bajki, z czarami, smokami itp… A Marsjanin to science-ficion :), Achaja oraz Zaginiona – fantastyka w ogóle, ale ani nie fantasy, ani SF…

      Post a Reply
      • Masz rację, w takim razie nie kręcą mnie ani książki o tematyce science-ficion ani fantastyka:) Chyba mam kiepską wypobraźnię;) Pozdrawiam serdecznie!

        Post a Reply
        • To nie kwestia wyobraźni tylko gustu i potrzeb… ja nie cierpię romansów i powieści „psychologizujących”
          wolę swoje „bajki dla dorosłych” bo czytam dla rozrywki wyłącznie 🙂

          Post a Reply

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twenty − 16 =

%d bloggers like this: