Kingpin Best Deals

Nie jestem „patriotką”, nie…

Ci, którzy mnie znają oraz Ci nieliczni 😉 , którzy czytają bloga i zaglądają na fanpage, wiedzą, że mieszkam na Kępie. Na Saskiej Kępie, w Warszawie 🙂 . W cudownym, zielonym miejscu, zazwyczaj spokojnym… Zazwyczaj. Ostatnio jednak nie było u nas już tak spokojnie i przyjaźnie, jak zawsze 🙁 .

Czemu? Ano temu, że Saska Kępa znajdowała się poniekąd na trasie Marszu Niepodległości… W tym roku bowiem, część obchodów Dnia Niepodległości, a konkretnie trasa marszu, prowadziła przez most Poniatowskiego, Rondo Waszyngtona i kończyła się przy parku Skaryszewskim.

Kiedy się o tym dowiedziałam, od razu przestrzegłam śledzących mój saskokępski fanpage, o możliwych „zadymach” i ogólnie zaleciłam opuszczenie Kępy oraz „zabicie witryn i okien deskami”.  Ostrzeżenie zamieściłam, opierając się na obserwacjach z ostatnich kilku lat – jakoś tak się składa, że od paru lat co marsz czy demonstracja, to zadymy i zniszczenia. Część czytających się ze mną zgodziła i była zaniepokojona, ale znaleźli się również tacy, którzy „nawrzucali mi” od defetystek, zarzucili, że „nakręcam” atmosferę jak media, że jestem „komuchem”, skoro nie popieram „narodowców”, że nie jestem patriotką. Nie bardzo rozumiem, czemu ostrzeganie przed potencjalnymi zamieszkami ma być „niepatriotyczne”, ale co tam, niech im będzie,  nie jestem patriotką :p .

https://www.facebook.com/vqmag/photos/a.298992656927835.1073741828.297867290373705/364945046999262/?type=1&relevant_count=1

https://www.facebook.com/vqmag/photos/a.298992656927835.1073741828.297867290373705/364945046999262/?type=1&relevant_count=1

Nie jestem patriotką, jeśli bycie patriotką ma oznaczać popieranie i akceptowanie tego co wydarzyło się na Kępie 11/11/2014 i w ostatnich latach, w centrum Warszawy. Bo ja nie rozumiem takiego „patriotyzmu”.

Nie jestem w stanie objąć umysłem tego, jak lanie ludzi po mordach oraz niszczenie cudzego (publicznego bądź nie) mienia, ma się do bycia patriotą.

Nie jestem w stanie również zrozumieć, czemu mając w pamięci wydarzenia (powtarzające się co roku) organizatorzy Marszu Niepodległości upierają się przy marszu zamiast zmienić formułę i zaplanować wydarzenia, które nie skończą się zadymą …

Czemu nie zrobić festynu, albo jeszcze lepiej kilku – w każdej dzielnicy po jednym, czemu upierać się przy marszu, który (to oczywiste) przyciągnie przeciwników i chuliganów?

Czemu w ogóle upierać się przy „smętnych” obchodach, zamiast zrobić z tego święta coś „na kształt 4 lipca”, w USA? OK, listopadowa pogoda może nie sprzyja piknikom na trawie, ale z pewnością dałoby się coś ciekawego i radosnego wymyślić i zorganizować. Najlepiej w całej Polsce, jako imprezę ogólnonarodową… No ale to odrębna kwestia…

Wracając do Kępy i bycia patriotą – marsz się odbył. Jaki był jego przebieg śledzić mogła cała Polska, w TV, radiu i internecie. Śledziłam w internecie i ja, bo tego dnia uznałam za wskazane zostać w domu, a nie wychodzić na ulice. Śledziłam i relacjonowałam na moim fanpage, a czytelnicy komentowali i nadsyłali własne informacje oraz zdjęcia… W czasie marszu – było tak:

http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,bijatyka-na-rondzie-waszyntona-duza-grupa-chuliganow,149108.html

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/narodowe-swieto-niepodleglosci-trwaja-obchody/p0qg0

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,123133,16947226,Swieto_niepodleglosci_w_Warszawie__Bieg__marsze__manifestacje.html#MT

"Na skrzyżowaniu Jakubowskiej-Finlandzkiej wybuchnął również koktajl-mołotowa"

https://www.facebook.com/SaskaKepa.info/photos/a.752236941456200.1073741834.188720291141204/897510906928802/?type=1&relevant_count=1

Moje przewidywania jak widać sprawdziły się co do joty. Była zadyma, był wandalizm, było nawalanie się z policją. „Bilans” obchodów Dnia Niepodległości w Warszawie, to m.in. rannych 51 policjantów i 24 cywilów, 276 zatrzymanych oraz około 90.000 zł strat… Organizatorzy Marszu Niepodległości byli jak co roku „zaskoczeni” wydarzeniami, na szczęście policja i straż miejska raczej nie i tylko dzięki temu bilans jest taki jaki jest, a nie znacznie gorszy…

A ja po raz kolejny zastanawiam się, skąd się biorą tacy „patrioci”? Co się stało takiego, w naszym kraju, że bycie patriotą co raz częściej oznacza owijanie się flagą i wykrzykiwanie nacjonalistycznych haseł, pełnych nienawiści i trącących wręcz nazizmem, ale nie oznacza w żadnym wypadku szacunku dla innych i pracy na rzecz wspólnego dobra? Czemu to słowo tak strasznie się zdewaluowało? Czemu nieaktualna jest definicja, która można znaleźć choćby na Wiki:

Patriotyzm (łac.patria,-ae = ojczyzna, gr.patriates) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar; pełna gotowość do jej obrony, w każdej chwili. Charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, a także gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka. Patriotyzm oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością.

Ja nie chodzę na marsze. Nie biorę udziału w manifestacjach. Nie „owijam się” biało-czerwonym szalikiem. Zamiast tego, dobrowolnie i nieodpłatnie, prowadzę serwis internetowy na rzecz społeczności lokalnej. W ramach patriotyzmu lokalnego, przyjęłam w moim domu zasadę, że o ile to tylko możliwe, to wszelkich zakupów dokonujemy w okolicy, „dając zarobić” biznesom na Kępie. Chodzę na wybory i referenda, wychodząc z prostego założenia, że jeśli ktoś nie głosuje, to odbiera sobie prawo do narzekania na wynik. Staram się mówić i pisać, zwracając uwagę na zasady ortografii i gramatyki. Nie „hejtuję” ludzi o innych przekonaniach politycznych czy religijnych, bo chciałabym aby mnie tez traktowano z szacunkiem i tolerowano moje poglądy. I to wszystko … Tak rozumiem patriotyzm i tego uczę mojego syna.

Ale to najwyraźniej nie jest patriotyzm… Bo nie nienawidzę, bo nie krytykuję w chamski sposób, bo nie upokarzam, nie leję, nie niszczę… Bo nie wykrzykuję swoich „prawd” na cały głos mówiąc, że „kto nie z nami to przeciw nam”. Bo nie odmieniam słowa patriotka przez wszystkie przypadki, przy każdej okazji…

Nie jestem „patriotką”. I nie będę. Jeśli w Polsce nic się nie zmieni, to poważnie będę rozważać wyprowadzkę. Bo taki patriotyzm nie jest dla mnie i nie chcę w nim uczestniczyć. Jeśli nie będzie innego wyjścia, to emigruję. Bo nie jestem „patriotką” :p .

A póki co, w niedzielę pójdę na wybory samorządowe i zagłosuję 🙂 . Chuligani z 11/11/2014 raczej tego nie zrobią … bo albo mają to w du*ie, albo (mam nadzieję) będą „siedzieć”, czego im serdecznie życzę :p .

Kingpin Best Deals

Author: slightlyGEEK.pl

Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

seventeen − seventeen =

%d bloggers like this: