Kingpin Best Deals

Nie polecam i polecam czyli … gdzie kupować i gdzie nie kupować podręczników!

Bardzo cenię sobie wysoki poziom obsługi i dbałości o klienta.  Kiedy się z takowym spotykam, mówię o tym głośno, wszem i wobec i polecam korzystanie z usług danej firmy.

Kiedy zaś spotykam się z totalnym olewaniem klienta bądź wprowadzaniem go w błąd, również o tym „trąbię”.

I o tym właśnie będzie dzisiejszy post – o całkowitym braku profesjonalizmu i dbałości o klienta w wykonaniu księgarni internetowej Eduarena!

Na początku września zostałam nieco zaskoczona przez nauczycielkę języka angielskiego w naszym gimnazjum, która zażyczyła sobie, aby na rok szkolny 2014/2015 dzieciaki zaopatrzyły się w dość drogi i raczej trudno dostępny podręcznik „English Plus 2 Podręczniki + E-Workbook „. Ponieważ podręcznik normalnie kosztuje ok. 100 zł, uznałam za stosowne skorzystać z usług polecanej przez nauczycielkę księgarni Eduarena, która podręcznik miała w promocji za niecałe 80 zł. Przy okazji zamówiłam również podręczniki do języka niemieckiego, dla Młodego.

Wg strony internetowej czas realizacji dla trudno dostępnego podręcznika do angielskiego miał wynieść od 7 do 10 dni, uznałam więc, że nie jest źle jak na niszowy podręcznik, pewnie mają go w odległym magazynie i sprowadzą do centrali zanim wyślą do mnie.

Trochę zaskoczyło mnie, że na potwierdzeniu dokonania zamówienia czas ten wydłużył się do 7-14 dni, ale jeszcze byłam spokojna. Denerwować zaczęłam się, gdy na potwierdzeniu opłacenia zamówienia, termin ten wydłużył się do 7-14 dni… roboczych!  Zaczęłam podejrzewać, że podręcznik jest „na zamówienie”, a nie „dostępny” … Niestety zamówienie było już opłacone, więc pozostało mi czekać i mieć nadzieję, że zamówienie zostanie zrealizowane nieco szybciej niż w 14 dni roboczych …

Kilka dni później dowiedziałam się, że powinniśmy dokupić jeszcze jeden podręcznik do niemieckiego, więc zalogowałam się do księgarni, aby złożyć zamówienie i połączyć je z już opłaconym – skoro nie było jeszcze wysłane, uznałam, że będę mogła dodać pozycję i nie będę musiała płacić za dodatkową przesyłkę.  Niestety z poziomu konta klienta nie można dokonać połączenia zamówień, nie ma takiej opcji (inne sklepy taką możliwość oferują). Napisałam więc w tej sprawie do księgarni, z prośbą o informację jak mogę takie zamówienie złożyć. Otrzymałam … lakoniczną odpowiedź, że zamówienie jest opłacone, więc nic nie mogę dołożyć  (?!) .

Zaskoczona i już dość mocno zirytowana obsługą, uwiesiłam się na infolinii i po dłuższych walkach dodzwoniłam się, a następnie z pewnym trudem, ale ustaliłam, że mogę złożyć kolejne zamówienie i zaznaczyć w nim, żeby zostało dołożone do już opłaconego.  Tak też zrobiłam, a następnie, przed jego opłaceniem (na wszelki wypadek!) zażądałam mailowo potwierdzenia usunięcia z nowego zamówienia kosztów dostawy, zanim dokonam przelewu. Tym razem poszło w miarę gładko, potwierdzenie usunięcia kosztów dostawy dostałam prawie od reki.  Opłaciłam więc dodatkowy podręcznik i nieśmiało zapytałam, kiedy mogę spodziewać się przesyłki, bo minęło już kilka dni … w odpowiedzi dowiedziałam się, że … „Czas realizacji 22257 to 7-14 dni roboczych, zgodnie z informacją wysyłaną do Pani.” … hmmm…

Nie mogłam zrobić nic więcej jak czekać. Czekałam więc.  Czekałam, aż po 14 dniach od złożenia zamówienia nie wytrzymałam i ponowiłam pytanie o czas realizacji, bo nauczyciele w szkole co raz „mniej subtelnie” dopytywali się o podręczniki 😉

Tym razem odpowiedź dostałam wyczerpującą i niemal od razu – „dystrybutor nie dostarczył nam podręcznika do angielskiego” . I wówczas trafił mnie szlag kompletny… Nie dość, że zostałam na początku wprowadzona w błąd co do terminu realizacji zamówienia, że od początku miałam problemy z obsługą w sklepie, to jeszcze na koniec dowiaduję się, że moje zamówienie nie może być zrealizowane??? I dowiaduję się tego nie dlatego, że księgarnia mnie sama o tym poinformowała, ale dlatego, że ja po raz kolejny się zapytałam, a księgarnia tym razem raczyła odpowiedzieć na moje dopytywanie się???

Normalnie może bym się tak nie wściekła o brak podręcznika… Z pewnością bym się zdenerwowała, bo to jednak był spory problem, ale nie wściekłabym się. W końcu sytuacje losowe zdarzają się, nie pierwszy raz dostałam informację,  że ktoś nie może zrealizować mojego zamówienia … Pierwszy raz natomiast zdarzyło mi się, że dostałam ją dopiero po moich kilkukrotnych dopytywaniach (nie będąc na bieżąco informowaną o stanie zamówienia)  i wcześniejszych problemach z obsługą …

Moje zamówienie w Eduarenie anulowałam w całości i zażądałam zwrotu pieniędzy – ta kwestia została zrealizowana bez zarzutu i przelew wpłynął następnego dnia.

Sama zaczęłam poszukiwać podręczników dostępnych do ręki… „Trochę” mi to zajęło, ale znalazłam bardzo sympatyczną księgarnię internetową profit24.pl, z punktem odbioru na stacji metra Centrum.

Bardzo miła Pani w infolinii potwierdziła mi, że mają wszystkie potrzebne mi podręczniki, powiedziała gdzie mogę je odebrać i przekazała numer do punktu odbioru zalecając dokonanie rezerwacji książek, gdyż w księgarni są ostatnie sztuki. Zadzwoniłam do punktu odbioru, a tam z kolei miły Pan potwierdził, że odkłada dla mnie podręczniki, do odbioru następnego dnia. Nikt nie chciał zaliczek, nikt nie robił problemów, wszyscy byli kompetentni i uprzejmi, a potrzebne mi książki były dostępne od reki, co prawda już nie w promocji, ale pal to licho, było od ręki!

W sobotę odebrałam podręczniki, Młody już nie będzie musiał się głupio tłumaczyć…

Jaki z tego morał? Ja nigdy już nic nie kupię w księgarni Eduarena i będę ją wszystkim odradzać, zaś księgarnia profit24.pl wskakuje na moją listę ulubionych sklepów internetowych!

Przy okazji – księgarni Eduarena sugeruję:

a) przeszkolenie pracowników z „customer care”

oraz

b) zmianę systemu oznaczania dostępności książek – jeśli towaru nie ma na magazynie, to powinien być oznaczony „na zamówienie, przewidywany termin realizacji 7-24 dni roboczych” a nie „7-10 dni” :p .

P.S. Ponieważ księgarni Eduarena nie polecam, nie została ona w żaden sposób podlinkowana w tym wpisie. Żeby czasem się komuś nie pomyliło, która księgarnia mnie zawiodła, a która „uratowała tyłek” 🙂 . Ale łatwo ja „wygooglać”, gdyby ktoś chciał 🙂

http://www.blogsaays.com/top-5-mistakes-ecommerce-site-avoid/

http://www.blogsaays.com/top-5-mistakes-ecommerce-site-avoid/

Kingpin Best Deals

Author: slightlyGEEK.pl

Share This Post On

Trackbacks/Pingbacks

  1. Nie zamieniaj dobrego na lepsze, czyli jak Młody nie zmienił szkoły językowej… | Slightly GEEK - […] o tym piszę? Dlatego, że po ra…

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × two =

%d bloggers like this: