Kingpin Best Deals

Rozkosze podniebienia z Knorr…

Jeszcze w styczniu zapowiadałam recenzję nowych Gorących Kubków Knorr, które wraz z grupą przyjaciół, rodziny oraz wybranych przeze mnie testerek-fanek, miałam okazję testować dzięki Ambasadzie Trendów.

Testowanie nieco się przeciągnęło, bo było do wypróbowania całkiem sporo zupek, a przy tym zbierałam opinie nie tylko od najbliższych, ale również od fanek, które dostały ode mnie przesyłki z Kubkami, do testowania. Niestety jedna z moich fanek nie mogła się dotychczas podzielić opinią na temat zupek, z powodów losowych (Ewo, zdrowia życzę!), ale i bez jej opinii mam już wyrobione zdanie i mogę się nim z Wami podzielić.

Jak zatem wypadły Gorące Kubki, z nowej serii Rozkosze Podniebienia, w naszych testach?

Do wypróbowania dostaliśmy 5 smaków:

  • pomidorowa z mascarpone i bazylią,
  • krem z grzybów z boczkiem i mascarpone,
  • krem z dyni ze śmietaną i szczypiorkiem,
  • tajska kurczakowa z kokosem
  • oraz krem a’la dijon.

Zupki były wypróbowywane przeze mnie, najbliższą rodzinę, znajonych oraz kilka fanek, spoza Warszawy.

Testowane były w pracy, w domu, jako szybki lunch, jako wieczorna przekąska, jako szybki posiłek po ciężkim dniu, jako coś na rozgrzewkę na polowaniu (!)…

Smaki, konsystencję, zapach oraz ogólne wrażenia (w tym samopoczucie przewodu pokarmowego „po”) oceniali: studenci, pracownicy biurowi, przedsiębiorcy oraz „dziadkowie i babcie”.

 

Co udało nam się ustalić?

Na plus Kubków zdecydowanie trzeba zaliczyć ich skład.

W parze z wyjątkowymi składnikami takimi jak dynia, kokos i borowiki idą niezwykle aromatyczne i wyraziste przyprawy: imbir, kardamon, bazylia czy pieprz cayenne. Szefowie kuchni Knorr zadbali również o nadzwyczajnie kremową konsystencję – dodając, zależnie od wariantu, mascarpone lub śmietankę.

Zupki z linii Rozkosze Podniebienia nie zawierają dodatku glutaminianu sodu i sztucznych barwników! Zdecydowanie też mają obniżoną zawartość soli, co wyraźnie można wyczuć. Ma to swoje plusy i minusy – zupki są niezwykle delikatne i niektórym mogą wydać się dość mdłe.

Gorące Kubki z linii Rozkosze podniebienia są dość niskokaloryczną przekąską – kubek to około 100 kcal.

Wszystkie Kubki są zupami typu krem, gęstymi i jedwabistymi. W odróżnieniu od wielu innych zupek instant (również tych od Knorr) nie zawierają ani makaronu, ani grzanek, są zupkami wyłącznie do picia… Zapewne to właśnie brakowi grzanek czy makaronu zawdzięczamy niską kaloryczność Kubków, ale to oznacza również, że choć są dość gęste, to jednak same w sobie nie zapewniają uczucia najedzenia jakie daje klasyczna zupa z makaronem.

A co o zupkach mówią testerzy?

 

Recenzja kobiety przedsiębiorczej:

Pomidorowa. Pierwsze wrażenie: trudno saszetkę rozerwac, nie ma zaznaczonego odpowiedniego miejsca, bałam sie, że mi sie wysypie w sposob niekontrolowany. Niewygodne to, jak się nie ma pod reką nożyczek. Wypiłam teraz, bo akurat miałam ochotę na cos słodkiego, a w składzie zupek, mimo, że warzywne, jest cukier i to sporo. Rzeczywiscie zaspokoiło to moją zachciankę na słodycze. Zupka przyjemnie rozgrzewa. Smak przyjemny, nawet bardzo, chociaż nie wyczuwam w niej bazylii. Przed przeczytaniem składu spodziewałam sie czegoś ostrzejszego, bardziej warzywno-ziołowego, zamiast tego jest słodki napój, który mi smakował bardzo, ale własnie zamiast gorącej czekolady;-) .

Naszło mnie na słodycze, wiec sięgnełam po kolejny Gorący Kubek – krem z dyni. Dzięki Tobie rozerwałam już bez problemu. Ten się trudniej rozpuszcza. W smaku bardziej słony niż słodki. Tak czy inaczej sól i cukier czuje się mocniej niż dynię. Szczypiorek jest – ewidentnie wysuszony zamoczony w wodzie, mogliby sobie darować. Krem to za bardzo nie jest, bo czuję wręcz szorstkość mieszanki na podniebieniu. Fajne, że taka gęsta, sprawia wrażenie sycącej, ale taka szorstka w dotyku no i ten smak słono-słodki zamiast delikatny dyniowy. Też działa mocno rozgrzewająco, wiec może ojcu na polowania się przyda mimo wszystko.

Dzisiaj grzybowa: Łagodna, ale jednak grzyby się wyczuwało. Była tak grzybowa jak (mój tata) sobie wyobraził. Smakowała.

Tajska – oboje rodzice spróbowali po trochu. Mama wyczuwała tylko ostrość, żadnego smaku. Tata wyczuwał ostrość i troszkę kokosa. Zupa kompletnie nie do zaakceptowania.

Krem a la Dijon: Bardzo smaczna. Drobinki boczku wędzonego podkreślaja smak zupy. Łagodna. Ale grzybowa była najlepsza.

Recenzja studentki:

Niestety moja recenzja nie może być pochlebna. Mimo tego, że lubię charakterystyczny smak zupek instant ta mnie pokonała. Po zjedzeniu pierwszej (borowikowa) rozbolał mnie brzuch, jednak nie powiązałam tego z zupkami. Krem z dyni zjedzony w pracy na „wielkiego głoda” – ten sam efekt. Nawet trzy łyki wzięte na spróbowanie od chłopaka skończyły się nieprzyjemnościami. Przy takich efektach ubocznych ciężko mi oceniać smak.

Recenzja studenta:

Lubię nowości, więc bardzo ucieszyłem się że będę miał możliwość testować takie nietypowe smaki. Jednak pierwsze zaskoczenie – zupa tajska smakowała jak zwykła kurczakowa Później było już tylko zwyczajniej – krem z dyni i krem z pomidorów były podobne. Pozostałe smaki – nie zrobiły na mnie też żadnego wrażenia. No i trudna w rozrobieniu konsystencja – za każdym razem wychodziły mi grudki.

Recenzja fanki (pełna recenzja w linku):

* POMIDOROWA Z MASCARPONE I BAZYLIĄ: Wow, od pierwszej nuty zapachowej, pierwszy łyk na plus, za chwilę wyczuwalny smak serka mascarpone. Ideał. Zupa krem odpowiednio przyprawiona, intensywny smak, wyczuwalne zioła, smak dopełnia „śmietankowa” nuta.  (…)

* KREM Z GRZYBÓW Z BOCZKIEM I MASCARPONE: Zapach delikatny, subtelny, grzybowy ale nie tak wyraziście. Pierwszy łyk … hmmm normlna grzybowa, ale za chwilę zupa się rozkręca i czuć boczek, mascarpone, znowu taka śmietankowa nuta, jakby zupa była zabielana. (…)

* KREM A’LA DIJON Z BOCZKIEM: Tu miałam problem z określeniem smaku, do czego mogę ją porówać. Nuta zapachowa hmm szczypiorowata. Kolor i smak trochę przypominał domową kartoflankę. Bałam się trochę smaku musztardy, ale wpasował się tu idealnie. (…)

* TAJSKA KURCZAKOWA Z KOKOSEM: Zapach wow pieseł, tak bardzo, to będzie najlepsza zupa ! No jednak dla nas nie 🙂 Pierwszy łyk – dalej myślimy WOW, wyczuwalny smak jakby trawy cytrynowej – Knorr miał kiedyś taki gorący kubek, więc smak nie zadziwił tak bardzo. (…)

* KREM Z DYNI ZE ŚMIETANĄ I SZCZYPIORKIEM: Tą zupkę próbowałam sama w pracy. Zapach to typowy szczypior, trochę pachnie jak zupa serowa tej firmy, akurat nie dla mnie bo moim zdaniem jest to trochę mdły zapach. Od razu mówię, że dyni nigdy nie lubiłam i chyba nie polubię 🙂 Zupa ładny kolorek, gęsta … ale smak jednak nie dla mnie, za słodki, za mdły, za nudny (…)

Jak widać więc, w testach znajomych, przyjaciół, rodziny i fanów zupki wypadły różnie – jedne smakowały bardziej, inne mniej. Zdażył się również przypadek dolegliwości po zjedzeniu zupek, ale od razu mogę dodać, że osoba ta ma niezwykle wrażliwy układ pokarmowy… o ile mi wiadomo, była to jedyna osoba, która uskarżała się na niestrawność 😉 .

 

A jak sprawdziły się Rozkosze Podniebienia w moim domu?

 

  • pomidorowa z mascarpone i bazylii – jak dla mnie (jestem uzależniona od pomidorów 😉 ) – wyjątkowo mało pomidorowa i w sumie dość mdła. Zdecydowanie „bez szału„, rozczarowała mnie, bo miała tak mało zdecydowany i za mało pomidorowy smak… z pewnością znajdzie wielbicieli wśród lubiących delikatne, słodkawe smaki – u mnie zdecydowane NIE.
  • krem z grzybów z boczkiem i mascarpone – całkiem niezła zupka. Dość grzybowa, boczek fajnie wzbogaca smak Kubka. Przyjemna, mogę sobie wyobrazić, że będę ją kupować i czasem pić, zwłaszcza jesienią i zimą, kiedy miewam większą ochotę na grzybowe smaki.
  • krem z dyni ze śmietaną i szczypiorkiem – mje największe zaskoczenie. Nie znoszę serdecznie dyni i dyniowych pottraw, unikam ich jak ognia, omijam szerokim łukiem. Z dużą ostrożnością i sporo doża uprzedzeń próbowałam więc kremu z dyni od Knorr. Okazało się, że niepotrzebnie – według mnie to NAJLEPSZA z zupek Rozkosze Podniebienia. Delikatna, kremowa, łagodna, nieco słodka, ale nie za słodka. Wyraźnie, choć subtelnie, czuć i dynię i śmietanę… Niby słodkawa, ale jednak wytrawna… Zaskoczenie, bardzo przyjemne zaskoczenie 🙂 .
  • tajska kurczakowa z kokosem – miałam wobec niej spore oczekiwania i … rozczarowałam się. Nie czułam tajskości, nie czułam kokosa, czułam głównie „standardow” smak zupy kurczakowej Knorr… szkoda 🙁
  • krem a’la dijon – druga z zupek, których nieco się obawiałam… według mnie poprawna, ale bez szało, za to mój B. stwierdził, że najlepsza ze wszystkich i popijał ją ze smakiem… „zarezerwował” sobie nawet wszystkie nasze saszetki, mówiąc, że inne odda, ale te mam mu zostawić 🙂 .

Moje ogólne wrażenie dotyczące zupek jest całkiem pozytywne. Są smaczne (a niektóre pyszne), gęste o przyjemnej konsystencji. Niezbyt intensywne w smaku i zapachu, według mnie mogły by być nieco bardziej skoncentrowane, ale dla wielu osób delikatny smak i zapach będzie zaletą raczej niż wadą, jak sądzę :).

Moje jedyne i główne zastrzeżenie, a może raczej sugestia (?) dla Knorr – zupki są do popicia, a nie do najedzenia się. Należy je raczej traktować jak „popitkę” do kanapki, a nie małe danie… Zdecydowanie skorzystałyby wszystkie (według mnie), gdyby do saszetek z zupkami dołączone były małe saszetki/opakowania grzanek, groszku ptysiowego czy makaronu… Wtedy Rozkosze Podniebienia stanowiłyby spójną całość, pełne małe danie… a tak – są tylko dodatkiem, nie zawsze pasującym smakowo do kanapki z serem czy szynką…

Kampania Knorr z Ambasadą Trendów

Kampania Knorr z Ambasadą Trendów

Kingpin Best Deals

Author: slightlyGEEK.pl

Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

18 − seventeen =

%d bloggers like this: