Spotkanie przy kawie w dopasowana.pl

Ten wpis powinien był powstać już dawno… w zeszłym roku, a konkretnie w listopadzie. Bo w listopadzie wybrałam się z przyjaciółką na „event” organizowany w jednym z moich ulubionych sklepów bieliźniarskich, do dopasowana.pl. Nie powstał dotychczas, bo miałam ogromnie mieszane uczucia po tym wyjściu i nie wiedziałam czy je opisać, czy nie… odczekałam więc, aby mi się opinia ugruntowała i ostatecznie zdaję relację. Relację, która z jednej stronych jest wielką pochwałą, a z drugiej – ogromną krytyką i pewnie prędzej czy później znajdę mało pochlebne komentarze do tego wpisu, ale … takie życie. Nie mam zamiaru ubarwiać rzeczywistości i nie mam zamiaru ukrywać niczego, skoro wczesniej zapowidziałam, że napiszę o tym…

Na wieczorek w dopasowana.pl wybrałam się z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że choć sklep znam, lubię, i nie raz robiłam w nim zakupy, to robiłam je wyłacznie przez internet. Mimo, iż sklep jest dość blisko mnie, zaraz przy Kępie, na Waszyngtona, ale nigdy w nim nie byłam, bo znajduje się w miejscu, w którym strasznie ciężko zaparkować, a tramwajem nie chciało mi się nigdy podjeżdżać 😉

10449962_10152515600825547_4522737151555770492_nNo ale skoro robili „event” i moja psiapsiółka wyraziła zainteresowanie zajrzeniem do nich, to w końcu, we dwie, podjechałyśmy tam, z pewnym trudem zaparkowałyśmy na tyłach sklepu i ruszyłyśmy oddawać się przyjemnościom… Taką w każdym razie miałam nadzieję…

Tu chyba należałoby wyjaśnić jaki był drugi powód mojej wizyty – otóż spotkanie przy kawie miało być nie tylko buszowaniem po sklepie z możliwością robienia zakupów z dodatkowym rabatem, ale także spotkaniem z konsultantką Mary Kay, firmy kosmetycznej, której nie znałam.

I tu mała dygresja – Mary Kay to firma kosmetyczna prowadząca sprzedaż poprzez konsultantki… jak Avon i parę innych firm tego typu. Ja, z założenia, nie kupuję kosmetyków (ani niczego innego) dostępnych w tej formie sprzedaży. Nie mam zaufania, nie przemawia do mnie kupowanie „na ślepo” z katalogu, nie jestem zainteresowana kupowaniem kota w worku. Nie przemawia do mnie również pomysł z konsultantkami, które przynoszą kosmetyki do prawcy, do obejrzenia/powąchania, a już z pewnością nie wyobrażam sobie zapraszania ich do domu, czy spotykania się w mieście, żeby coś pooglądac przy kawie… Nigdy więc nie robiłam takich zakupów… Uprzedzona jestem zapewne, ale już tak mam.  Skoro jednak możliwość poznania marki wiązała się z wizytą w sklepie z cudowną bielizną, to uznałam, że „raz kozie śmierć” – wybiorę się, pobuszuję w sklepie i dam szansę Mary Kay, może zmienię zdanie? 🙂

Sklep okazał się niewielki, ale bardzo dobrze zaopatrzony. Spędziłyśmy z Agą sporo czasu buszując między wieszaczkami, oglądają i mierząc przepiekne, kolorowe cuda bieliźniarskie. Towarzyszyła nam przemiła ekspedientka oraz właścicielka salonu, Pani Monika. Ostatecznie nic nie kupiłam, ale nie dlatego, że nie było co, tylko dlatego, że się bardzo, bardzo powstrzymywałam 😉 .

Następnie przyszła kolej na kawę (no, kawa była już wcześniej, w trakcie mierzenia „latałyśmy” po sklepie zaopatrzone w kubeczki z herbatą/kawą i pogryzałyśmy ciasteczka, bardzo fajne doświadczenie) i spotkanie z konsultantka Mary Kay.

2014-11-19 19.21.17 2014-11-19 19.21.05 10437499_10152464952790547_3253124797552443917_n

 

 

 

 

Wraz z innymi Paniami, przeniosłyśmy się do części z przebieralniami, gdzie można było przysiąść i przy kawce oraz ciasteczkach, posłuchać co konsultantka Mary Kay ma do powiedzenia i zaprezentowania.

I tu nastapiła ta część spotkania, która spowodowała, że 3 miesiące wstrzymywałam się z relacją… Jedno wielkie rozczarowanie…

Po pierwsze – konsultantka bardzo niewiele nam powiedziała o firmie i kosmetykach, głównie jakieś frazesy, w rodzaju „Firma Mary Kay obecna jest na polskim rynku z ofertą ponad 200 wysokiej jakości produktów do pielęgnacji skóry oraz kosmetyków kolorowych i zapachów.”, co mogę sobie sama bez problemu znaleźć na ich stronie.

Po drugie – konsultantka niewiele potrafiła od siebie powiedzieć o samych produktach, w odpowiedzi na zadawane pytania tylko czytała nam opisy z folderu reklamowego, który był jej „biblią”… Nadmienię, że nie dostałyśmy żadnych folderków do zabrania…

Po trzecie – konsultantka nie wykazała się dogłębną wiedzą kosmetyczną, była bardzo zaskoczona, gdy na spotkaniu pojawił się temat kwasu migdałowego (wraz z przemiłą Panią ekspedientką z dopasowana.pl zachwycałyśmy się serią Ziai „Liście Manuki) i zupełnie nie wiedziała o czym mowa… To nie wzbudza dużego zaufania, gdy osoba, która teoretycznie powinna być znawczynią trendów kosmetycznych nie wie nic o tym co oferują inne firmy…

A jak przebiegło poznawanie produktów Mary Kay?

Konsultantka, z którą się spotkałyśmy, miała ze sobą głównie kosmetyki do makijażu i niewiele pielęgnacyjnych… Mnie kosmetyki do makijażu niezbyt interesują, „kolorówkę” kupuję wtedy gdy mam jakąś potrzebę i z pewnością nie będę jej „zamawiać” – kiedy potrzebuję, to potrzebuję już, a nie za kilka dni…

Po drugie – te kilka kosmetyków pielęgnacyjnych, które konsultantka ze sobą przyniosła zostało nam „wmuszone” do przetestowania.

Nie pytając nikogo o to czy ma ochotę, czy nie, pani konsultantka „zarządziła” zmywanie makijaży, robienie peelingu, kremowanie twarzy, nakładanie makijażu, bez pytania czy ktoś chce i co najgorsze, bez konsultowania potrzeb skóry… Pani konsultantka autorytatywnie podejmowała decyzję, kto który produkt na sobie powinien zastosować i nakładała go nam na dłonie, każąc wmasować, wklepać itp. … Nie mówiła zbyt wiele o tym co nam nakłada (poza stwierdzeniem – peeling / mleczko / płyn micelarny / krem na dzień itd.) i nie pokazywała prodktu w swoim katalogu, dając możliwośc poczytania o nim, zanim zdecydujemy się go nałożyć … jak dla mnie – ryzykowna taktyka…  OK, przy makijażu pokazywała i wiele mowiła na temat tego, jak szeroka jest gama kolorów danego produktu, ale produkty pielęgnacyjne zostały potraktowane „per noga”…

Moja skóra jest dość odporna, nie miewam alergii, więc zdecydowałam się na bycie kroliczkiem doświadczalnym, ale widziałam, że moja Aga nie wszystkie polecenia wykonała, bo nie pasowało jej (jeszcze bardziej niż mnie) nakładanie na twarz niewiadomo czego…

Najgorsze w tym wszystkim było to, że właściwie nie dowiedziałam się niczego o kosmetykach Mary Kay. Coś (nie wiem co) zastosowałam na twarz, nałożyłam nowy makijaż (i kiedy nie podobał mi się efekt jaki dał podkład na mojej skórze, zostałam „ofuknięta” 😉 ), naciskano na mnie abym umalowała się bardzo mocno (jak nasza konsultantka) i bardzo mocno namawiano na zmianę stylu makijażu – podczas gdy ja wyznaję zasadę im mniej tym lepiej – oraz do zrobienia zakupów – a ja z całą pewnością nie będę kupować niczego pochopnie… Niezwykle asertywnie (i mimo, że ja do nieśmiałych nie należę,a  jednak poddałam się dla świętego spokoju) wymuszono na mnie podanie swoich pełnych namiarów telefonicznych i mailowych… Jedno trzeba pani konsultantce przyznać – bezbłędnie potrafiła ocenić, kto na spotkaniu zrobi zakupy, a kto nie – i tymi Paniami zajęła się wyjątkowo dokładnie, poświęcając im wyraźnie więcej czasu niż całej reszcie :p

Wieczór był dziwny… z jednej strony poznałam przemiłe, i niezwykle kompetentne w swojej branży, dziewczyny z dopasowana.pl, z drugiej strony wyszłam jeszcze bardziej uprzedzona do „sprzedaży obwoźnej” kosmetyków i wszystkiego innego i z całą pewnością zraziłam się do nieznanej mi wcześniej marki Mary Kay.

I właśnei dlatego ten wpis powstaje dopiero 3 miesiace później… Bo musiałam się głęboko zastanowić czy i jak o tym napisać. Bo bardzo nie chciałabym zaszkodzić mojemu ulubionemy sklepowi. Bo sam pomysł organizowania różnych dodatkowych atrakcji i damskich wieczorków w dopasowana.pl podoba mi się ogromnie… Ale jednocześnie byłam osłupiała sposobem prowadzenia prezentacji konsultantki Mary Kay. I ostatecznie uznałam, że chyba należy to opisać…

Może nie tyle ku przestrodze (bo o ile mi wiadomo nikomu chyba „spotkanie” z kosmetykami nie zaszkodziło), ale ku nauce… jak nie prowadzić prezentacji kosmetycznych, jak nie zniechęcać potencjalnych klientów…

Author: slightlyGEEK.pl

Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nineteen − 1 =

Kingpin Best Deals
%d bloggers like this: