Sylwestrowe SOS nr 2, czyli czym umalować rzęsy na Sylwestra

Dość długo zbierałam się do tego wpisu, bo wymagał kilku makijaży, zdjęć i tekstu. Ale w końcu jest i może komuś przyda się, przed Sylwestrem właśnie. Zrobiłam przegląd swoich tuszy do rzęs (przy okazji „załatwiając” w ten sposób zaległe recki dot. maskary Miyo Big Fat Lashes oraz Eris Provoke Long Lashes). Celem było ustalenie, który jest dobry na dzień, a który raczej na wieczór, powiedzmy na Sylwestra. A zatem nie ma co przeciągać, przechodzimy do przeglądu.

Założenia testu były następujące:

  • jeden tusz = 1 makijaż, każdy innego dnia, stąd różnice w ujęciach i oświetleniu,
  • zdjęcia robiłam, jak zawsze komórką 😉 ,
  • tusz zawsze nakładałam tylko 1 warstwą, nie rozczesując później rzęs, zostawiając efekt jaki dała szczoteczka,
  • najpierw malowałam 1 oko i robiłam zdjęcie pokazujące różnicę między rzęsami z tuszem i bez, a potem malowałam oboje oczu,
  • nie malowałam dolnych rzęs, bo tego nie lubię :).

I tyle.

Na tapetę poszły:

  • Miyo BIG FAT LASHES Mascara
  • Eris PROVOKE Long Lashes Mascara
  • Astor Big & Beautiful Butterfly Look Mascara
  • Clinique Double Volume Mascara
  • Clarins INSTANT Definition Mascara
  • Rimmel WONDER’Full Mascara z olejkiem arganowym.

tusz1

Miyo BIG FAT LASHES Mascara

Zgodnie z opisem, to tusz pogrubiający.

I taki zdecydowanie jest. U mnie sprawdził się średnio, bo przy nakładaniu dość mocno oblepia rzęsy i trudno osiągnąć naturalny efekt, który lubię.

Mocno pogrubia, nieco wydłuża. Bardzo gęsty tusz z dość wygodną szczoteczką.

Niestety obsypuje się 🙁 dość szybko, jest nietrwały.

Według mnie – raczej na wyjście, kiedy chcemy naprawdę mocno podkreślić rzęsy, ale zalecam rozczesywanie po nałożeniu, bo mocno skleja rzęsy i bardzo łatwo z nim o „czułki”.

ERIS PROVOKE Long Lashes Mascara

To duże zaskoczenie – na początku – masakra – pierwsze pociągnięcie i zamiast rzęs miałam „1 gruby czułek”. Ale potem, ze zdziwieniem, odkryłam, że kolejne przesunięcia szczoteczki po rzęsach ładnie ten nieszczęsny „czułek” rozczesują i ostatecznie mam ładne, naprawdę długie rzęsy.

Bardzo gęsty tusz, skleja przy pierwszym ruchu. Szczoteczka sztywna, ale może właśnie dlatego sprawdza się do rozczesywania nadmiaru tuszu.

Mnie się ani nie obsypywał, ani nie rozmazał – oceniam jako trwały.

Efekt – nieco mocniejszy, niż mój ulubiony naturalny, ale ładny, wiec polecam jako bardzo dobry wybór na wieczór lub dla Pań, które na dzień lubią mocniej podkreślone rzęsy.

ASTOR Big & Beautiful Butterfly Look Mascara

Jeden z fajniejszych tuszy jakie miałam – recenzowałam go już kiedyś, dawno, na moim Pinterest. Wydłuża, podkreśla i nieco (choć niewiele) podkręca.

Bardzo wygodna, miękka szczoteczka, dzięki której łatwo pomalować zewnętrzne kąciki oczu. Tusz o dość lekkiej konsystencji, wygodny do nakładania. Dla dobrego naturalnego efektu polecam ściągnięcie nadmiaru tuszu ze szczoteczki, znaim zaczniemy malować nią rzęsy.

U mnie – trwały – nie sypał się i nie rozmazywał.

Daje bardzo naturalny efekt, jaki lubię.

Polecam na dzień, ale przy nałożeniu więcej niż 1 warstwy sprawdzi się też jako mocny tusz na wieczór.

CLINIQUE Double Volume Mascara

2 w 1, czyli podkład pod tusz oraz tusz, które w efekcie mają dać długie, gęste i piękne rzęsy…

U mnie niezbyt się sprawdził. Nie dał ani efektu naturalnego, ani wstrząsającej firanki rzęs na wieczór.

Bardzo niewygodny w aplikacji – szczoteczki ani miękkie, ani twarde, nie rozczesują za bardzo, a trzymanie za dozownik z odżywką czy tuszem nie pomaga również. Tusz gęsty, więc skleja rzęsy, które już i tak są oblepione odżywką. Bardzo kłopotliwa aplikacja w sumie, a efekt mizerny…

Z dużym żalem nie mogę polecić ani na dzień, ani na wieczór.

CLARINS Instant Definition Mascara

Według opisu – tusz pogrubiający.

I pewnie dlatego jest tak kosmicznie gęsty. Ja mam miniaturkę, wiec używa jej się okropnie niewygodnie, zwłaszcza, że szczoteczka jest sztywna, ale z krótkim włosiem, co powoduje, że rozczesanie sklejonych rzęs graniczy z cudem.

Zakładam, że tusz w pełnym wymiarze ma lepszą szczoteczkę (?).

Tusz jest bardzo gęsty i – zaskoczenie – bardzo długo zastyga, więc trzeba bardzo uważać, żeb sobie nie rozmazać makijażu…

Efekt (kiedy już jakoś uda nam się opanować nałożenie tuszu, usunięcie grudek (!) i jakie takie rozczesanie rzęs) – rzęsy są faktycznie pogrubione. Nie jest to jednak żaden spektakularny efekt, więc polecam raczej na dzień dla Pań lubiących mocniejszy makijaż. I tyle.

 

RIMMEL Wonder’Full Mascara

Mój aktualnie ulubiony tusz. Pisałam o nim wcześniej, w sierpniu tego roku, gdy dostałam go do testów, w ramach kampanii ambasadorskiej Rimmel Wonder’Full. Ulubiony, dlatego, że mogę uzyskać nim niewiarygodnie naturalny efekt.

Tusz jest bardzo lekki, żelowy jakby, więc łatwo się nakłada i nie skleja. Szcoteczka miękka i wygodna w używaniu. Rzęsy sa po nim idealnie rozdzielone, bez szczególnego wysiłku.

Szybko zastyga, nie maże się, nie obsypuje. Jednym słowem – niemal ideał 🙂

Genialny na dzień, do makijażu nude, dobrze też się sprawdza przy więcej niż 1 warstwie, na wieczór.

 

W tym zestawieniu zabrakło zdecydowanie jeszcze jednego tuszu. Powinnam była też napisać o jednym z fajniejszych tuszy jakie w życiu miałam, o Lancome HYPNÔSE DOLL EYES (pisałam onim na moim Pinterest), ale niestety już go nie mam –  oddałam Z., więc nie mogłam zrobić świeżych zdjęć dla porównania.

Zatem – nie pojawia się w porównaniu, choć bardzo mocno go polecam, zarówno na dzień jak i na wieczór!

 

Mam nadzieję, że komuś zestawienie się przyda i pomoże wybrac tusz dla siebie – na dzień lub właśnie na Sylwestra.

Miłego dnia!

Author: slightlyGEEK.pl

Share This Post On

4 komentarze

  1. Fiu fiu fiu czuję się jeszcze bardziej zachęcona do zakupu Rimmela. Natomiast Eris mnie zaskoczył. Nie znoszę sklejania, tym bardziej, że moje rzęsiska niestety nie grzeszą długością ani gęstością…

    Post a Reply
    • Dla mnie Eris też był zaskoczeniem… ale największym zaskoczeniem było to, że sklejone na początku, przy pierwszym pociągnięciu), przy drugim ruchu szczoteczki rozczesały sie idealnie… jeszcze tego nie miałam 🙂

      Post a Reply
  2. Ja niestety nie polubiłam za bardzo Rimmel WONDER’Full. Mam krótkie i delikatne rzęsy, w połączeniu z tym tuszem efekt był słabiutki :/

    Post a Reply
    • Nie dziwi mnie to, on daje bardzo naturalny efekt, więc najlepszy jest do dlugich i gęstych niestety…

      Post a Reply

Trackbacks/Pingbacks

  1. MIYO – Big Fat Smoky Eye – tusz do rzęs | Slightly GEEK - […] 15/12/2014 – no i jest z…
  2. Co będzie recenzowane w najbliższym czasie? | Slightly GEEK - […] Tusz Eris Provoke – już …

Pozostaw odpowiedź slightlyGEEK Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

9 + 5 =

Kingpin Best Deals
%d bloggers like this: