Włosy na antypodach, czyli moje wrażenia z testowania produktów Aussie

Dziś będzie o włosach. A właściwie nie tyle o włosach, co o ich pielęgnacji, rodem z antypodów 🙂 .

10 grudnia 2014 „gruchnęła” wieść, że zostałam wybrana jedną z Ambasadorek Aussie w programie testów organizowanym przez platformę Everydayme. Ucieszyłam się ogromnie, bo program ambasadorski Aussie oznacza, że testować nowe produkty będe nie tylko ja, ale również wybrane przeze mnie koleżanki. Pochwaliłam się na fanpage i czekałam na paczkę. Paczka dotarła do mnie z pewnymi przebojami, o których pisałam na fanpage i nie będę tu całej historii opisywać. Bo ten wpis jest o produktach Aussie i moich wrażeniach. Głównie moich, bo moje testerki jeszcze pracowicie testują dostarczone im przeze mnie próbki. To już 5-ty tydzień mojego testowania, więc ja mam już wyrobione zdanie.

A zatem, nie przeciągając – przechodzimy do meritum.

Na początek małe wprowadzenie – moje włosy są: długie (za łopatki), falujace/kręcone, delikatne, cienkie, często puszące się, ani szczególnie suche, ani przetłuszczające się, zdecydowanie farbowane („strzeliłam” sobie coś na kształt sombre tuż przed informacją, że zostałam wybrana na Ambasadorkę Aussie), zapewne nieco zniszczone…

Do testów dostałam:

  • szampon Aussie Miracle Moist – 1 duży dla mnie + próbki dla testerek;
  • maskę 3 Minute Miracle Reconstructor – 1 dużą dla mnie + próbki dla testerek;
  • 3 Minute Miracle Luscious Long – dla mnie;
  • 3 Minute Miracle Frizz Remedy – dla mnie;
  • 3 Minute Miracle Colour Mate – dla mnie.

aussie11Zestaw – jak znalazł dla kogoś kto ma długie włosy, wymagające sporej troski 🙂 . Każdy z produktów potencjalnie mógł zostać moim włosowym hitem… A czy i który został? Przeczytacie dalej 🙂

1. Aussie Miracle Moist Shampoo

Szampon przeznaczony jest do włosów suchych i zniszczonych. Zawiera ekstrakt z australijskich orzechów macadamia. Nawilżająca formuła pozostawia włosy gładkie i błyszczące.

Szampon do włosów suchych i zniszczonych… nawilża – czyli coś dla mnie, bo włosy kręcone wymagają dużego nawilżenia.

PLUSY:

  • opakowanie – bardzo lubię szampony w butelkach bez odkręcanego korka. A ta jest jeszcze lepsza, bo nie ma problemu odrywającej się klapki zamknięcia 🙂 . Po prostu pstryknięcie korkiem i nalanie na dłoń jedną ręką – znacznie wygodniejsze niż odkręcanie, odkładanie korka, nalewanie, zakręcanie…
  • szampon jest dość gęsty, więc bardzo wydajny;
  • całkiem nieźle się pieni, nie potrzeba go dużo, aby mieć uczucie dobrze wymytych włosów i skóry głowy;
  • moje włosy po umyciu szamponem i spłukaniu są… splątane, ale „w normie”… nie bardziej niż po innych szamponach, ale też nie mniej… są jednocześnie dość miękkie i po nałożeniu na nie jakiejkolwiek odżywki bardzo dobrze się rozczesują;
  • podczas testowania produktów Aussie (szampon + odżywka) zauważyłam, że włosy myję ciut rzadziej – co trzeci, a nie co drugi dzień…

NEUTRALNIE:

  • cena – sprawdziłam sobie ceny w internecie i opakowanie 300 ml kosztuje ok 20 zł… nie jest to dużo, ale nie jest to też bardzo niewiele, dlatego cena ląduje w kategorii neutralnie;
  • działanie na włosy kręcone/falujące – moje włosy na ogół nie lubią się z produktami zawierającymi różnorakie oleje… prostują się po nich i puszą. Tak puszą, po olejach, nie wiem jeszcze czemu, ale tak jest. W przypadku szamponu Aussie Miracle Moist problem ten był minimalny… włosy nie wyprostowały mi się znacząco, nadal miały tendencję do falowania. Z puszeniem było podobnie – w normie, choć nie znikło, a tego bym sobie życzyła od idealnego produktu.

MINUSY:

  • jak dla mnie (podkreślam, jak dla mnie, bo to bardzo osobnicza kwestia) jedynym minusem szamponu jest jego… zapach! Bardzo intensywny, długo utrzymujący się (na moich włosach przynajmniej), niezwykle słodki zapach przypominający mi … gumę do żucia. Jak dla mnie – koszmar, nie lubię słodkich zapachów, źle się w nich czuję. Dodatkowo, uważam, ze tego typu gama zapachowa bardziej stosowna byłaby w produktach dla małych dziewczynek, a nie dla dorosłych kobiet (chyba rzadko która mała dziewczynka potrzebuje produktów do regenreacji włosów :p ).

W sumie – całkiem fajny szampon – bardzo wydajny, wygodny w użyciu, daje miękkie włosy i w moim przypadku częściowo hamuje ich przetłuszczanie… Gdyby nie ten zapach, który dla mnie jest sporym problemem, to byłby – niemal ideał 🙂

2. Aussie 3 Minute Miracle Reconstructor

Maska zawiera esktrakt z australijskiej mięty – wygładza łuski włosów, nadaje im aksamitny wygląd i zapewnia blask; mięta już od kilku wieków znana była jako środek przywracający witalność.

Maska/odżywka regenerująca do włosów zniszczonych… miałam bardzo wielkie obawy o to co zrobi z moimi włosami. Obawy o całkowite ich wyprostowanie… Jak było?

PLUSY:

  • opakowanie – OGROMNY plus za opakowanie! Jest wprost genialne – stojąca butelka z wyciskaną dołem odżywką. Zero problemów z korkiem, odpadającą klapką, odżywka spływa sama w dół, nie spodziewam się żadnych problemów ze zużyciem odżywki do samiuśkiego końca :).
  • maska jest gęsta, nie wylewa się z butelki, ale na tyle płynna, że łatwo ją wycisnąć w odpowiedniej ilości.
  • uwaga – BARDZO wydajna, trzeba uważać z ilością maski 😉
  • po nałożeniu maski i odczekaniu 3 minut włosy są niezwykle śliskie i świetnie się rozczesują. Po wyschnięciu (zazwyczaj nie suszę suszarką) są mięciutkie jak u dziecka i błyszczące 🙂
  • działanie na włosy kręcone/falujące, czyli coś o co obawiałam się najbardziej –  włosy utrzymały pewną tendencję do falowania, nie wyprostowały się całkiem i nie puszyły zbytnio.

NEUTRALNIE:

  • cena – według informacji z internetu – opakowanie 250 ml kosztuje ok 30 zł… nie strasznie dużo, ale też nie wybitnie tanio – więc „neutralnie”.

MINUSY:

  • i znów – jedyny według mnie minus to zapach. Znowu słodki, znowu intensywny, znowu jakby ze sklepu ze słodyczami i gumą do żucia… I mimo, iż w składzie jest ekstrakt z mięty, to akurat tego aromatu zupełnie nie zauważyłam w masce.

ausiie-regeneracja

Bardzo porządna maska/odżywka. Wygładza włosy, dodaje połysku, pozostawia włosy miękkie i przyjemne w dotyku… Gdyby tylko nie pachniała tak słodko 😉 … no ale to już wyłącznie rzecz gustu 😀

3. Aussie 3 Minute Miracle Luscious Long

Maska zawiera ekstrakt z australijskiego eukaliptusa i olejek z awokado – włosy czerpią z nich odżywcze substancje poprawiające ich wygląd i kondycję; olejek z awokado znany jest ze swoich nawilżających i regenerujących właściwości.

Tej maski byłam chyba najbardziej ciekawa i najbardziej się jej obawiałam… no bo jak „piękne, długie”, to od razu staneła mi w oczach połyskliwa „tafla”, długich i … idealnie prostych 😉

PLUSY:

  • jak poprzednio – opakowanie – OGROMNY plus za opakowanie!
  • również ta maska jest gęsta i  BARDZO wydajna,
  • rezultaty po nałożeniu maski i odczekaniu 3 minut – identyczne jak przy masce regeneracyjnej – włosy świetnie się rozczesują. Po wyschnięciu są miękkie, gladkie i jeszcze bardziej niż przy odżywce regenerujacej – błyszczące 🙂
  • działanie na włosy kręcone/falujące –  nie wyprostowało mi włosów! Mimo, iż prawdopodobnie najlepsze efekty osiąga się z tą maską na włosach prostych, to moje były błyszczące i zachowały tendencję do falowania. Duży plus!

NEUTRALNIE:

  • cena – identyczna dla wszystkich masek – opakowanie 250 ml kosztuje ok 30 zł.

MINUSY:

  • zapach – nie dla mnie, za słodki, za mocny, za „dziecinny”… nie zauważyłam eukaliptusa w zapachu odżywki… no, może jakoś bardzo w tle, ale właściwie nie jest zauważalny…

luscious long

Maska, mimo moich początkowych obaw, sprawdziła sie nawet na moich kręconych włosach. Dodaje połysku, pozostawia włosy miękkie i przyjemne w dotyku. Nie „zabija skrętu” włosów, co było dla mnie dużym zaskoczeniem. Spodziewam się, że na prostych włosach rezultaty są wręcz wstrząsające, bo nawet moje kręcone były zdecydowanie bardziej błyszczące niż zawsze :).

4. Aussie 3 Minute Miracle Frizz Remedy

Maska zawiera wyciąg z aloesu i olejek z nasion jojoby – odpowiadają za utrzymanie włosów w stanie ich naturalnej równowagi, nadają im gładkość i pomagają zapanować nad włosami, gdy te wymykają się spod kontroli; aloes jest jedną z najbardziej popularnych roślin o działaniu łagodzącym i kojącym wykorzystywaną w kosmetyce i medycynie naturalnej.

Z tą odżywką wiązałam największe nadzieje, bo ma w składzie aloes…, o którym wiem (z doświadczenia przy innych odżywkach), że moje włosy bardzo go lubią… Czy tym razem też go lubiły?

PLUSY:

  • opakownaie, opakowanie – wszystkie odzywki mają to samo genialne opakowanie 🙂
  • gęsta i  BARDZO wydajna,
  • jak zawsze – z odżywką Aussie – włosy świetnie się rozczesują. Po wyschnięciu są miękkie i gładkie… nie puszą się, a w każdym razie zdecydowanie mniej niż bez maski…

NEUTRALNIE:

  • cena – identyczna dla wszystkich masek – opakowanie 250 ml kosztuje ok 30 zł.

MINUSY:

  • aromat – nie będę się powtarzać – raczej dla dzieci, niż dla kobiet…
  • działanie na włosy kręcone/falujące –  co prawda niewielka tendencja do falowania pozostała, ale … niewielka… prawie całkiem wyprostowało mi włosy… nie tego oczekiwałam 🙁

antifrizz

Dla mnie – najsłabsza z testowanych masek. Ale nie dlatego, że nie działa zgodnie z opisem. Bo działa, wlosy zdecydowanie mniej się po niej puszą i elektryzują. Niestety, u mnie nie sprawdziła się, gdyż jednocześnie wyprostowała mi (niemal całkiem) włosy, a to jest rezultat, ktorego bardzo sobie nie życzę.

5. Aussie 3 Minute Miracle Colour Mate

Maska zawiera ekstrakt z australijskiej dzikiej brzoskwini – przywraca włosom ich prawdziwy i pełny blask; brzoskwinia była jedną z podstawowych roślin wykorzystywanych przez pierwszych, rdzennych Australijczyków – z jej nasion wytwarzano również olejek odżywiający włosy.

Odżywka do włosów farbowanych – coś dla mnie, bo kilka dni wcześniej byłam zmieniać kolor ;-)… i brzoskwinia w składzie – może inny zapach?

PLUSY:

  • wszystkie odzywki mają to samo genialne opakowanie 🙂
  • gęsta i  BARDZO wydajna,
  • jak zawsze – z odżywką Aussie – włosy świetnie się rozczesują. Po wyschnięciu są miękkie i śliskie w dotyku.
  • ochrona koloru – moje „sombre” spłynęło z włosów „jak sen złoty”… ale winię za to użytą przez fryzjerkę farbę, ewentualnie nieodpowiednie farbowanie – odżywka sama w sobie zdecydowanie poprawiła stan moich włosów – był bardziej niż zadowalający – były błyszczące i przyjemne…
  • działanie na włosy kręcone/falujące –  ciekawostka – odżywka do włosów farbowanych najlepiej chyba sprawdziła się pod względem ochrony/podkreślenia skrętu moich włosów… zupełnie się tego nie spodziewałam 🙂

NEUTRALNIE:

  • cena – identyczna dla wszystkich masek – opakowanie 250 ml kosztuje ok 30 zł.

MINUSY:

  • aromat – oczekiwałam brzoskwini, a znalazłam – brzoskwiniową gumę balonową… szkoda…

aussie color

Bardzo interesująca maska – do włosów farbowanych, ale w moim przypadku – najbardziej dbajaca o skręt włosa. Spore zaskoczenie, pozytywne zaskoczenie. Mimo, iż mój nowy kolor włosów nawet z nią „spływał” w myciu, to włosy było wyraźnie zadbane i błyszczące… Więc za zanikanie koloru winię raczej nieodpowiednią farbę, bądź niewłaściwe farbowanie…

 

Jak oceniam produkty Aussie po tym teście?

Zarówno szampon Miracle Moist jak i wszystkie 4 maski 3 Minute Miracle wypadły u mnie bardzo pozytywnie. Wszystkie produkty dawały co najmniej zadowalajace rezultaty. Każdy z nich robił dokładnie to co miał robić – nawilżał, regenerował, chronił, nabłyszczał, rozplątywał… Maski nie obciążały zbędnie moich włosów, co więcej, mgłam myć je o 1 dzień rzadziej niż dotychczas. Niektóre z nich dodatkowo podkreślały skręt włosów falujących/kręcacych się.

Gdybym miała zrobić subiektywny ranking masek Aussie (podkreślam, że głównym kryterium byłoby działanie maski vs zachowanie skrętu włosów!), to kolejność byłaby następująca:

  1. Aussie 3 Minute Miracle Luscious Long
  2. Aussie 3 Minute Miracle Colour Mate
  3. Aussie 3 Minute Miracle Reconstructor
  4. Aussie 3 Minute Miracle Frizz Remedy

Moje testerki jeszcze testują swoje zestawy szamponów i masek renegerujacych. Ale niektóre z nich już przekazały mi swoje pierwsze wrażenia, więc je tu zacytuję:

Po pierwsze w obu nie podobał mi sie zapach. Ale poza tym wygodne w użyciu. Tylko, że po tym szamponie na drugi dzień już miałam tluste wlosy. Odżywka niezła, bo i od razu i na drugi dzień włosy mi się dobrze rozczesywaly, a to rzadkość.

Jak na pierwszy raz jestem zdumiona . Podczas suszenia wypadło mi 3/4 mniej włosów niż zwykle-to cieszy. Są inne w dotyku bardziej miękkie i błyszczą co mi sie od 2 lat nie zdarzyło więc plus duży.

Fajna odżywka – wygładza ładnie włosy i dodaje połysku.

Summa summarum – o ile ktoś nie obawia się mocnych, słodkich zapachów, to produkty pielęgnacyjne do włosów od Aussie są zdecydowanie warte grzechu 🙂 . To co najbardziej, moim zdaniem, charakterystyczne dla Aussie to miękkość. Po użyciu któregokolwiek z produktów włosy były niezwykle miękkie, jak u dziecka 🙂 . No a poza tym są w sensownych cenach, z wyraźnie pozytywnym wpływem na włosy (połysk, gładkość, brak puszenia, itp.), więc moim zdaniem – warto.

Author: slightlyGEEK.pl

Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nineteen − three =

Kingpin Best Deals
%d bloggers like this: